Doskonały program biurowy (i nie tylko), który jest nam przedstawiany już w szkole podstawowej i to na nim uczymy się obsługi edytora teksu, arkusza kalkulacyjnego i tworzenia prezentacji multimedialnych. Chodzi oczywiście o M365 od Microsoftu, którego jako uczniowie i studenci mamy oferowanego za darmo. Tak samo w pracy. Korzystałam. I szczerze?
M365 nie ma sobie równych
Piszę to jako typowa polka, która chciała mieć ten lub podobny program za darmo (rzecz jasna) do użytku prywatnego. Robiłam kurs Excela bez Excela na laptopie i to była katorga. Musiałam ściągnąć dwa różne programy, ponieważ wymieniały się one funkcjami, których potrzebowałam. Tak samo sprawa wygląda z pozostałymi programami z pakietu. Mamy dwa wyjścia – słono zapłacić za super-program lub zadowolić się darmową wersją innego programu, wiedząc, że będzie on okrojony w porównaniu do mistrza-M365.
Słono, to znaczy ile?
Dzisiaj jest 429,99 zł dla jednego użytkownika na rok (lub subskrypcja 42,99 zł/miesiąc). Dużo? To zależy. Skąd taka cena? Warto cofnąć się jakieś 1,5 roku. Dowiemy się wtedy, że ten sam pakiet kosztował 299,99 zł. Nie zawierał tylko (i aż) jednej rzeczy, która już na zawsze odmieniła korzystanie ze wszystkich dostępnych narzędzi – sztucznej inteligencji.
To nie jest wpis o kosztach pieniężnych. Nie kłócę się o 130 zł rocznie.
AI wszędzie
Koszty w tym wypadku nie są ważne. Chodzi o dodanie tego AI, które jest wciskane w każdą szczelinę naszego życia. Dosłownie brakuje nam jeszcze androidów, które będą nam gotować, sprzątać i zajmować się dziećmi. A wiem, że to w końcu nastąpi i to w całkiem niedalekiej przyszłości. Dosłownie mam wrażenie, że celowo z jakiegoś powodu ogłupia się ludzi. Tak, aby stali się niesamodzielni.
O co mi w ogóle chodzi?
O to, że nie dali nam wyboru. Dostajesz AI czy tego chcesz czy nie. Potrafię sama napisać tekst, stworzyć prezentację i całkiem nieźle radzę sobie z arkuszem kalkulacyjnym. Jeśli czegoś bym nie umiała, to… NAUCZYŁABYM SIĘ. Ponieważ ludzie mają taką zdolność i powinni ją wykorzystywać. Dlaczego brak możliwości wyboru w tej sprawie jest złe? Mózg zwykle idzie na łatwiznę. Jeśli może skrócić pracę lub nic nie robić, to dla niego super sprawa. Jednak w tym wypadku to droga donikąd.
Marnotrastwo potencjału
Dokładnie tak to odbieram. Zamiast rozwoju – zwrot w tył (?). To nawet nie jest zwrot w tył, bo wcześniej tego przecież nie było. To zbyt duży, szybki i niepotrzebny przeskok, który będzie niósł negatywne skutki dla umysłów szczególnie młodych ludzi.

Bo osoby starsze pamiętają te czasy, kiedy siadało się przed pustą kartką papieru (lub strony w Wordzie) i musiało się napisać rozprawkę na jakiś nieciekawy temat albo esej, albo felieton. Był termin, trzeba było zebrać informacje z różnych źródeł, poszukać informacji i samodzielnie coś posklejać, aby miało „ręce i nogi”. Dzisiejsza młodzież tego nie zna. Oto jest prompt i voila!
I uwierzcie, nie ma czego zazdrościć.